poniedziałek, 16 lipca 2012

Lizbona

Jak pewnie dobrze wiecie Lizbona jest stolicą Portugalii. 
Stwierdziliśmy, że to wołałoby o pomstę do nieba być w tym kraju a nie widzieć jego stolicy. Wypożyczyliśmy więc auto i z samego rana udaliśmy się w naszą podróż. 
Od Coimbry jechaliśmy około 2-3h. 


Zaparkowaliśmy 6km od centrum miasta, na zachodnim przedmieściu Lizbony - Belem. 
Po portugalsku oznacza to Betlejem :)
z ciekawostek: W 1497 wyruszyła stamtąd przełomowa wyprawa Vasco Da Gamy.

Na dole widzicie nasz pierwszy pkt. podróży -POMNIK ODKRYWCÓW. Robi wrażenie !


W tle za pomnikiem, widać most Vasco da Gamy.


Następnie od razu rzuca się w oczy 'Wieża Belem' - turystyczna wizytówka miasta. Kiedyś strzegła wejścia do portu. W wyniku silnego trzęsienia ziemi w 1755r. przesunęła się ze środka rzeki na jej prawy brzeg. Figuruje na liście światowego dziedzictwa UNESCO :)



Na dole, za mną widac KLASZTOR HIERONIMITÓW. Chyba najpiękniejszy element Belem i całej Lizbony ! Nie dało się tego pokazac na zdjęciu :( Jest to oooogromna budowla. Również wpisana na Listę światowego dziedzictwa UNESCO. Znajduje się tam nagrobek Vasco da Gamy.






Tutaj również moje ulubione - Pasteleria :) Jeśli ktoś nie widział to odsyłam do filmiku i postu na ten temat - > KLIK





Urzekająco różowy pałac królewski w Belem, obecnie siedziba prezydenta republiki.




W końcu tramwajem udaliśmy się do samego centrum Lizbony. Jako pierwszy przed nami malował się Plac Handlowy położony nad samym brzegiem Tagu.


Na dole 'RUA AUGUSTA' główna ulica turystyczna


Tutaj oprócz 3 panów widzimy 'ROSSIO' - tutaj skupia się całe towarzyskie życie Lizbony


'Windą do nieba' - tutaj dosłownie tak jest ! 'SANTA JUSTA' 
+ na pierwszym planie dziewczyna, która ma prześliczne ombre !

 


Tutaj niestety nie wiem o co chodzi, ale tak były poozdabiane niektóre ulice :)



Mieliśmy BARDZO mało czasu na zwiedzanie, bo musieliśmy oddać na daną godzinę samochód. W Lizbonie jest jeszcze duuuużo ciekawych i pięknych miejsc do zobaczenia. Może kiedyś ;)


W następnym poście - PORTO

Pozdrawiam gorąco i do napisania !


czwartek, 12 lipca 2012

Portugalia z perspektywy obiektywu part I

Zapraszam was na wycieczkę po byłej stolicy Portugalii - Coimbrze 
i letniego kurortu - Figueira da Foz

Kolejna przygoda naszego Eurotripu rozpoczęła się z samego rana. Było bardzo blisko do tego żebyśmy nie zdążyli na samolot, więc byliśmy zmuszeni wynająć taksówkę  (o nasze biedne portfele!!!). W końcu wsiedliśmy na lotnisku w Rzymie i za 60zł przelecieliśmy na lotnisko w Porto. 


Tam dalej wszystko szło pod górkę, niesamowicie padało. Szukając stacji autobusowej zmokliśmy od stóp do głów. W końcu zrezygnowaliśmy z poszukiwań i poszliśmy się ogrzać do małej knajpki, w której podawali głównie słabej jakości rybne wymysły. Na szczęście kawę mieli całkiem dobrą ! Chlopaki poszli szukać stacji, okazało się, że kolejny autobus mamy za 5h !!!!!!!! i w dodatku mega drogi. To był ten moment, w którym zachciało mi się płakać. Jednak udało się nam znaleźć pociąg za jakąś godzinę i tańszy kilka euro :)


Mieliśmy przesiadkę w Aveiro. Szkoda, że nie mieliśmy czasu więcej pozwiedzać. To miasto słynie z ważnego portu oceanicznego. Wikipedia:  Wielką atrakcją niemal całego miasteczka są elewacje domów wyłożone ceramicznymi płytkami azulejos.


W końcu się udało ! Dotarliśmy do naszego pkt. docelowego czyli Coimbry (byłej stolicy Portugalii). Teraz jest to najważniejszy ośrodek życia akademickiego ;). Dziewczyny przygotowały dla nas wcześniej zupę cebulową, która była po prostu zbawieniem. Wysuszyliśmy ciuchy, wstawiliśmy pranie, prysznic i sen. :) Od rana zaczęliśmy zwiedzanie. !


Pierwszy punkt do jakiego się udaliśmy to słynny Uniwersytet - VELHA UNIVERSIDADE.
Jest to najstarsza i najważniejsza uczelnia wyższa w Portugalii. 
Uniwersytet założony został przez króla Dionizego w 1290 roku, więc liczy sobie już 720 lat. 
Symbolem Uniwersytetu jest wieża z dzwonnicą. Jest ona widoczna z każdego punktu w mieście. Patrząc na nią z rogu, można zauważyc, że przypomina głowę sowy ! Przyjrzyjcie się ;) Zegary to oczy !



Wracając z Uniwersytetu spotkaliśmy przemiłego starszego pana, który okazało się ... był Polakiem !


Tutaj wszyscy zadowoleni po zjedzeniu lodów ;)


Tutaj na placu Praca 8 de Maio wznosi się przepiękny kościół Santa Cruz.
Przechodziliśmy tamtędy codziennie :)



To co charakterystyczne na ścianach - przeróżne dziwne rzeczy powieszone na łańcuchach !


I oczywiście najbardziej rozpoznawalne w Portugalii - cienkie ceramiczne płytki, najczęściej kwadratowe, pokryte nieprzepuszczalnym i błyszczącym szkliwem tzw. AZULEJO.
Podpis pod nimi - "FADO" oznacza gatunek muzyczny powstały w XIX wieku w biednych dzielnicach portowych miast Portugalii. Fado to  melancholijna pieśń (opowiada o tęsknocie za młodością, za czasami studenckimi, za utraconą miłością), wykonywana przez jednego wokalistę przy akompaniamencie dwóch gitar. Nazywane jest czasami portugalskim bluesem.
 Istnieją dwa podstawowe rodzaje klasycznego fado: fado z Lizbony (śpiewane zarówno przez mężczyzn jak i kobiety) i śpiewane wyłącznie przez mężczyzn fado z Coimbry. Niekiedy wyróżnia się jeszcze fado z Porto, ale większość znawców uważa je za imitację tego z Lizbony


Gdyby nasi dziadkowie mieszkali w Coimbrze to pamiętaliby czasy, kiedy żeby poderwać wybrankę serca, grali pod jej oknem FADO. Jej nie wypadało się wychylić, jedynie na znak tego, że słucha i jest zainteresowana uchylała okno! :)

Mieliśmy okazję być na takim koncercie !



A tutaj czas studencki ;-) czyli SANGRIA !!!


Nasza ekipa. Zwróćcie uwagę na misia po lewej stronie zdjęcia.


Gramy we Flanki !! %




Jeden z ciepłych dni w Coimbrze.




Sereia Garden



Grill przygotowany przez Brazylijczyków, którzy też tam byli na Erasmusie. Mnóstwo rodzai mięsa i każde przyprawione tylko dużą ilością niezmielonej soli morskiej. !


A tu już Figueria da Foz, czyli czas na meeega relaks !
Za mną leżą studenci, gdyż generalnie trafiliśmy do Coimbry na okres JUWENALII !
A że Coimbra to stolica studentów - było bardzo ciekawie .. ;)
Jedną z ich tradycji jest chodzenie przez cały tydzień w mundurkach. Mimo 30stopni faceci są w garniturach a dziewczyny z marynarkach, rajstopach itd. Do tego na plecach noszą koce, togi. Nie wiem sama, ale wyglądają jakby uciekli z HOGWARTU ! Dla nich taka temperatura to po prostu chłodek ;) 

W noc poprzedzającą ten dzień wszyscy studenci udali się nad ocean, imprezowac do białego rana. Za mną grupka właśnie sobie wypoczywa. Takie widoki były co krok. I cała plaża też biało czarna !














a tu już tylko skromnie ubrani, zupełnie niepasujący - my :)













Tutaj jeszcze skradzione zdjęcie Coimby nocą - mi nie udało się takiego zrobić. 
W następnym poście zabiorę was do Lizbony i Porto !

Ps. Podobają się wam takie posty ? Nie zanudzam ? Bo jak coś to mogę jeszcze wykopać z komputera moje inne podróże ;)

LinkWithin

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...